Translate

sobota, 31 sierpnia 2013

Bugaboo budka dla małego hipstera ;)

Gdy zobaczyłam ten materiał nie mogłam się oprzeć zakupowi. Wzorzysty rypsowy ortalion, w sam raz dla mojego Be Juniora MC :) A że nadchodzi jesień, budka z grubego nieprzemakalnego ortalionu  z pewnością lepiej się sprawdzi niż z płótna.
Oto efekt mojej pracy, nieskromnie uważam że druga budka wyszła o niebo lepiej:) Bugaboo gotowy na słote! A i Be Junior zadowolony :)))) A to Be Mame cieszy najbardziej!








Przymierzam się jeszcze do uszycia kocyka, śpiworka i mase słodziaśnych różności. Jako że rok szkolny za pasem może i jakiś piórniczek machnę ;) Oby tylko nie był to słomiany zapał, eh..

czwartek, 29 sierpnia 2013

Szyciowo mi!

Ah, wreszcie zaczęłam szyć na mojej wspaniałej maszynce którą dostałam od kochanego Męża w prezencie urodzinowym. Zabrałam się ostro do roboty:)
Po pierwsze derka na wózek plus budka na miarę. Materiały wyjeżdżone po całym mieście, w końcu zakupione w Ikei.
Oto efekty :


W planach-druga budka-wersja zimowa z ortalionu, kocyk, i wiele innych różności:)

niedziela, 14 lipca 2013

A tymczasem... w mufinkowym raju

Pogoda za oknem szarobura, zatem pora na czekoladową szok terapię. A ponieważ w domu brak czekolady, no i sił brak by udać się po nią do sklepu postanowiłyśmy z Be sis poeksperymentować. Oto efekt-niestety babeczki nie doczekały się dekorowania- wygłodniałe spałaszowałyśmy natychmiast kilkanaście sztuk.






Składniki:
masło roślinne-1 kostka
4 jaja
kakao
cukier, mąka, proszek do pieczenia
A oto przepis na to pyszne cudo:
kakao-na oko, ja z reguły nie żałuję
margaryna/masło roślinne- 1 kostka
1/2 szkl. mleka
1 1/2 szkl. cukru
* powyższe składniki wrzucamy do rondelka i rozpuszczamy na ogniu

Po ostygnięciu dorzucamy do masy kakaowej 2 szkl. mąki pszennej zmieszanej z 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia, miksujemy, następnie dodajemy 4  żółtka.Miksujemy.

Białka z 4 jaj ubijamy na sztywno, dodajemy do masy kakaowej. Mieszamy drewnianą łyżką. 

Tak przygotowaną masę nakładamy do foremek mufinkowych i pieczemy przez ok.15-20 minut w piekarniku w temp. ok. 180 st. C.

Ponieważ nie dysponowałam czekoladą, a chciałam żeby babeczki były wilgotne, przygotowałam polewę kakaową z masła, kakao i cukru, którą następnie nabiłam szprycą do kremów mufinki. Mniam! Wyszły pyszne!

sobota, 13 lipca 2013

Polecane zabawki 0 +

Jako Be Mama staje co jakiś czas przed wyborem jakie zabawki zakupić Be Juniorowi. 
Jak zapewne każda Mama mam swoje ulubione i sprawdzone. Wśród nich:
kierownica ELC
źródło:http://niespodzianka.pl/
Cena nowej: 85-100 zł, używana- w zależności od farta :) powinniśmy zmieścić się w 40 zł :)
Fontanna piłeczek Playskool- długie chwile pisku i zabawy po pachy :D Polecam!!!
Cena nowej: ok 100 zł, używanej-jak zwykle kwestia szczęścia:)
Sortery edukacyjne wszelkiej maści- kształtują motoryke, kojarzenie, postrzeganie. Zajmują dziecko na dłuższą chwilę :) Ceny od 10 zł do mniej więcej 100 zł
źródło: www.webkupiec.pl
producent-UNIMAX
źródło: http://www.domomarket.pl
Little Tikes
źródło: www.luxtoys.pl
Fisher Price 
 
 Piłeczki, walce, kule, zwierzaczki-naciskaczki-uciekaczki- czyli to co maluchowi daje nogę. Ceny od 5 zł do 100 zł, w zależności od funkcji i producenta. W zupełności wystarczy zwykła piłeczka z dzwoneczkiem w środku. 

Wszelkiej maści piramidki kółkowe, a dla najmłodszych grzechotki-najzwyklejsze (jednak muszą posiadać jednak niezbędne certyfikaty) sprawdzają się najlepiej-są najbardziej poręczne i brzdącowi łatwo je chwycić-a ćwiczenie chwytu w pierwszym półroczu jest jedną z najważniejszych umiejętności jakie maluch nabywa. Warto zatem odwiedzić jakąś pobliską hurtownie art. niemowlęcych. Tam wybór jest spory, a ceny atrakcyjniejsze.

Musimy pamiętać, aby każdą zabawkę dokładnie umyć, zanim damy ją maluchowi do zabawy. Te które się da można sparzyć wrzątkiem, umyć ciepłą wodą z mydłem, albo zastosować jakiś środek do dezynfekcji. W przypadku tych ostatnich nie zalecam aplikacji w pomieszczeniach zamkniętych-najlepiej użyć go na balkonie/na zewnątrz. I pamiętajmy, aby był to środek delikatny, najlepiej medycznego przeznaczenia-choćby z grupy środków niewyłączających kontaktu z żywnością, czy do chirurgicznej dezynfekcji rąk. Stosujmy środki nie do dezynfekcji powierzchni, a do dezynfekcji rąk. Warto po takim zabiegu wywietrzyć zabawke i dokładnie opłukać/uprać. Takie zabiegi możemy stosować, gdy kupujemy używane zabawki, np na Allegro lub gdy długo leżały w piwnicy.
 

Maluszkowo cd. bolid szyty na miarę ;)

Be Junior w dalszym ciągu wyleguje się w Murze. Ostatnie dni zleciały na poszukiwaniu lekkiego ideału. Do boju stanęły: Quinny Zapp Xtra i Bugaboo. A ponieważ budżet ograniczony Bugaboo rozpatrywany jedynie w wersji second hand :). Quinny Zapp Xtra-super design, niezwykła lekkość, niczym nimfa pląsająca wokół sadzawki. Bugaboo- podobno ideał niedościgniony przez inne marki. Godziny poszukiwań opinii użytkowniczek jednych i drugich "wozidupek" zaważyły na wyborze. Bugaboo! Model Frog! Super okazyjnie ustrzelony! :)
Dlaczego nie Quinny Zapp Xtra? Be Junior to siedmiomiesięczniak- ciut za mały na Zappa. Po drugie, Zapp to jednak trzykołowiec-pomijając kwestie mniejszej stabilności, jak do licha wjechać nim po podjeździe dla wózków?! Kolejno zaważyła wywrotność i brak jakiejkolwiek amortyzacji, którą producent tak wychwala. Dzieckiem telepie na wszystkie strony.. Nie wiem gdzie producent zamontował tą amortyzacje, ale z pewnością nie tam gdzie powinna się znajdować :/ A wiadomo krótki spacerek po polskich chodnikach to dla takiego malca bonanza :) 
A Bugaboo- podobnie jak MC Mura-płynie po chodniku, rewelacyjnie zamortyzowany. Co najważniejsze dużo od niej lżejszy, no i ma 4 kółka- co jednak czyni go zdecydowanie mniej wywrotnym i stabilniejszym niż MC Quinny Zapp Xtra. Wkrótce będzie nasz-w obecnej chwili przemierza Polskę! nie mozemy się doczekać pierwszego spacerku :)
Na większego Be Juniora czeka wysłuzona parasolka Baby design- wozidupka Be sis :)
A Wy jakie bolidy wybraliście dla swoich pociech? Czym kierujecie
się dokonując wyboru?

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Jaki wózek dla malucha?

Be Junior póki co wozi się  Murą-wersją 4 kołową.  Wózek-marzenie Be Mamy. Ale czy Be Mama dobry sprzęt sobie wymarzyła. Jazda gondolą-super, tym bardziej, że zaczęliśmy wycieczki zimą. Po śniegu wózek mknął jak taran. Tak-mój wózek mknął:) Ah, jakaż ja byłam szczęśliwa. Najwspanialszy bolid świata :) A że spacery krótkie były to klapki z oczu mi nie spadały..
Wreszcie nadszedł czas na montaż spacerówki-pięknej kubełkowej z super ekstra pałąkiem-rozkładanej na płasko do leżenia, montowanej w  oba kierunki jazdy. Nie jest źle, ale ... po kilkugodzinnym spacerze, ręce bolą. Wózek staje się jakby toporny, duży, szeroki, mało zwrotny.. Myślę, że wyjścia na dłuższe spacery Murą-np. całodniowe łażenie bez celu po parku jest męczące..Zdecydowanie odbiera siły witalne. Jeszcze jeden minus-nasza polska myśl techniczna, której producent wózka pod uwage nie wziął. No więc takich mamy fachmenów urbanistów, że projektując schody albo zapomną o zjeździe dla wózków, albo zrobią niewymiarowy, ewentualnie fachmen Kazio zapomni domurować do końca- i w połowie schodów podjazd się urywa- jeno przepaść zostaje ;) Wózka kobieta drobna za Chiny ludowe ze schodów nie zniesie ani nie wniesie. Chyba że na bezdechu..
Zalety Mury:
świetny design
rewelacyjnie wygodne siedzenie kubełkowe 
rozkładana spacerówka do pozycji "na płasko"
pięciopunktowe dość długie pasy bezpieczeństwa
montaż spacerówki przodem tyłem do kierunku jazdy
zwrotna, lekko się prowadzi 
przestronna stabilna gondola
wygląda pięknie, a dzidzia jak rajdowiec
pałąk-dzieci go uwielbiają-można trzymać, nogi przekładać, wykładać, robić różne figle-migle 
kosz na zakupy wcale nie taki mały-wchodzi mi torba, folia przeciwdeszczowa-oryginalna nawet po złożeniu ma spore wymiary-jest bardzo solidna, kocyk, duża butla mineralnej, siatka zakupów, a gdy zamontowana jest gondola, to i paczka pampersów się wciśnie :)

Wady Mury:
ciężar
dość szeroki-nie wjedzie się do mniejszych osiedlowych sklepików
mała buda w spacerówce-chroni przed słońcem jedynie gdy dziecko ma je za plecami 
zajmuje dość dużo miejsca w bagażniku-do naszego wejdzie tylko Murka :(
budka w gondoli wymaga użycia obu rąk do rozłożenia :( 

Kocham moją Mure, ale powoli zaczynam się zastanawiać nad lekka parasolką. Be Junior ma dopiero 6 miesięcy, więc musi byc przodem tyłem do kierunku jazdy i mieć siedzenie rozkładane totalnie na płasko. Obstawiamy Zappa Quinny ale mamy jeszcze troche czasu do namysłu. Co nie znaczy, że Mura pójdzie w odstawke-co to to nie! :) Ale muszę mieć coś lżejszego do szybkiego przemieszczania się i wyjazdów z większym oprzyrządowaniem Be dzieciaków w bagażniku.

 



Choroba ach choroba

No i masz- znowu zapalenie gardła. Mała Be charczy, chrząka, prycha... no nic, maseczka, co by Be juniora nie zarazić, ciepły szalik i kamfora w akcji już od wczoraj.. Co najlepsze, a co najlepiej potrafi przyrządzić Be Senior to syrop z cebuli-taki jaki kiedyś robiły nasze mamy i babcie, a im prababcie itd...
Wykonanie-nic prostszego :) 
Cebule siekamy-kształt dowolny od kosteczki po plasterki :)
Do garnuszka upychamy i zasypujemy cukrem. Po kilku godzinach stania-najlepiej pod przykryciem-cukier i cebula muszą pracować- syropek gotowy. Najlepszy!Zawsze skuteczny! W aptece takiego nie uraczymy. Polecamy na przeziębienia!Co najważniejsze bez E i innych paskudztw :)
Do tego Amolek, Aromatolek czy kamforka, ciepły szalik- nie szkodzi, że upały trzeba wygrzać- i do łóżka spać.
Skoro już o domowych medykamentach polecamy też syropki z mniszka zebranego z dala od szosy(mleczyk- pełno go na łąkach wczesna wiosną)-niestety w tym roku nie mamy ani jednego słoiczka :(  i syrop sosnowy również homemade z młodych pędów sosny- my zbieraliśmy na początku czerwca. Przygotowanie takie jak syropu z cebuli;duży słoik, upchnąć pędy uprzednio umyte i obrane z różnych leśnych stworzonek, zasypać cukrem, odstawić, niech pracuje. Nie dość że EKO to jeszcze skuteczne!

czwartek, 13 czerwca 2013

Mama lwica czy uprzykrzacz

Skarbnicy klasowi. Temat rzeka. Oni nigdy nie chcą, ale dziwnym trafem sami się zgłaszali..
W końcu nie wytrzymaliśmy z mężem. Milczeliśmy cały rok szkolny obserwując niejako z boku i spod byka :) poczynania naszej klasowej trójcy. Nieraz włos się jeżył, w środku wrzało, ale człowiek się potrafił pohamować i jakoś szło.. Dziś jednak nie wytrzymaliśmy. Co miesiąc płacimy składki, z których nasze dziecko częstokroć nie korzysta, a to choroba i absencja wyjazdowa, a to inne widzimisię. Nic nie mówiliśmy, nie żądaliśmy zwrotu, w końcu co tam kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych.. Czasem lepiej przemilczeć.. No ale do rzeczy, dziś odbyła się szkolna uroczystość, po zakończeniu której rodzice, ale i dzieci obdarowane zostały cukierkami. Hmm- sześciolatki dostały pyszne cukierki orzechowe. Co w tym dziwnego? Ano, niektóre mają alergie, konkretnie jedno-moje. Więc siedziało smutne, bo ono cukierka zjeść nie może podczas gdy wszyscy naokoło obżerają się orzechową pychotą. Żyłka mi mało co nie pękła. W końcu pałce co miesiąc nie upominam się, więc czy moje dziecko nie zasługuje by dostać uniwersalną galaretkę? Pani Skarbnik nie była nawet łaskawa przeprowadzić małego rekonesansu, tylko sama podjęła decyzje o zakupie orzechowo-arachidowej pasji (!), pomimo świadomości że niektóre maluchy są alergikami (i już matce powinna zaświecic się lampeczka). No cóż, dla Pani Skarbnik problemu nie było, bo cukierki miały być tylko dla rodziców, a że zostało i dzieci zjadły..cóż. Ciężko było na to wpaść że przynosząc cukierki na imprezę zorganizowaną przez nasze maluchy one też je zjedzą?!! I to była ta iskra zapłonowa :( Co dalej? Prośba o okazanie rachunków, wydatków (wiadomo że nie na wszystko jest paragon), obecności na wycieczkach i innych imprezach.. I co? I tego nie ma! Pani Skarbnik nawet nie wie rzekomo jak miałaby to rozliczyć? HAHA!Więc moje dziecko daje kase na coś z czego nie korzysta i nikt się z nami nie rozliczy! Czy u Was też tak jest? Że skarbnik uprawia jakąś sekretną samowole o której wiedzą tylko wybrani?! Przecież rozporządza pieniędzmi rodziców, którzy na nie ciężko pracują! Czy nie mam prawa wiedzieć na co te pieniądze idą. Reszty nowinek, którymi zostałam potraktowana przez Panią Skarbnik, prosząc o rozliczenie się, przytaczać nie będę.. muszę ochłonąć.. W każdym bądź razie tak bezczelnej i aroganckiej kobiety dawno nie było mi dane spotkać. Oby jak najmniej takich na mojej i Waszej drodze.
Rada na takie? Hmm.. chyba dyktafon w telefonie i setka przed..

sobota, 1 czerwca 2013

Bukiet ślubny- tani prosty efektowny

Sposób na szybki i niezwykle elegancki bukiet ślubny. Czas wykonania- 10 minut.
Elementy niezbędne - kwiaty- kantadeski (dostępne na każdej giełdzie kwiatowej-niestety z samego rana)
wstążka - w zależności od koloru kwiatów i stroju
biżuteria- ozdobne koraliki, paciorki, kamyczki
żyłka- do ponawlekania koralików
druciki, szpilki, gąbka-zbędne (kantadeski są dość wytrzymałe)
Ja nie używałam koralików ani biżuterii florystycznej do przyozdobienia kwiatów, postawiłam na prostotę. Jednak poprzeplatane wokół wstążki koraliki, bądź inne błyskotki uprzednio nawleczone na cienką żyłkę prezentować się będą znakomicie. 
Ja swój bukiet zrobiłam z 5 kantadesek, użyłam różowej wstążki.
Układamy kantadeski wzdłuż najdłuższej łodygi. Obwiązujemy wstążką w miejscu, w którym będziemy trzymać bukiet- gdy chcemy lepiej zabezpieczyć przed przesuwaniem możemy użyć papierowej taśmy lub złotka. 
Zrobione :)

Jest to bardzo prosty bukiet, a chyba jeden z bardziej efektownych - ba, w kwiaciarniach właśnie za ten rodzaj kwiatów, tak skomponowanych- słono płacimy- takie bukiet jest dużo droższy niż klasyczna kula :) Idealny do prostych, długich, czy lejących się sukni. Dla druhny skromniejsza wersja z 3 kantadesek w zupełności wystarczy :) Jedną kantadeske możemy mężowi wsunąć do butonierki:)

Bukiecik dla małej druhny
Potrzebne: bukiecik krótkich róż, wstążka, organza, krepa etc
Najprostszy z prostych, przycinamy róże i obieramy z kolców oraz niepotrzebnych liści. Składamy w bukiecik- w miejscy gdzie druhna trzymać będzie bukiecik zawiązujemy wstążke. Przyozdabiamy bukiet organzą lub krepą- owijamy w koło. Gotowe! 



Dziś Dzień Dziecka!

Co wyszykowaliście swoim pociechom?
Nasz córka doczekała się kolejnych Upiorek :)  Radość niesamowita, tym bardziej że Monsterki były aż trzy. Duet powiększyła babcia dokoptując Operette :) Mała Be dokonała zakupu tej ostatniej z pieniążków od babci udając się do marketu z całą swoją skarbonką :)
Dziękujemy!







 Nie mamy jeszcze stroju chrzcielnego, pomimo wczorajszej eskapady całą rodziną na bazar. Trafiliśmy na dzień targowy. Ludzi pełno, tłok nie z tej ziemi. Wszyscy się pchali, jakby coś darmo dawali. Znaleźliśmy 2 stoiska z ubrankami do Chrztu Świętego dla chłopców. Zszokowała nas cena na metce. Chiński poliester dominujący w składzie cenił się na 100 zł!!!! To rozbój w biały dzień! Umęczeni przepychaniem, popychaniem w miejscu gdzie słowo przepraszam nie istnieje, napatrzywszy się na pełen wachlarz zachowań stadnych i mniej stadnych tłumu, nie zastanawiając się zbytnio podjęliśmy decyzje o ucieczce :) Jednak bazar z dwójką dzieci dobrym pomysłem nie był.. chociaż kupiliśmy całkiem fajną parasolke do naszej Mury :) i to wcale nie oryginalną, a pasującą jak ulał-za 35 zł :) No ale jeden dobry interes musiał nam starczyć- na więcej brakło już sił.
Z planowanego wypadu w teren z dziećmi niestety dziś nic nie będzie. Pogoda pod psem :/ od rana z nieba kapie :(spędzimy ten dzień w galerii- mam nadzieję, że zastaniemy tam jakieś imprezy i zabawy z okazji Dnia Dziecka. 




środa, 29 maja 2013

Monster High, czyli co spędza sen z powiek rodzicom i ich pociechom

Zbliża się Dzień Dziecka. Moja starsza pociecha z zamiłowania jest kolekcjonerem upiorzastych Monsterek :)
Ma ich 13.. i zbiera nadal. W jej klasie trwa ostra rywalizacja, w związku z tym jestem męczona, gnębiona i szantażowana, co by nie wypadła z czołówki zbieraczy;) A niech tam, sama uwielbiam te lalki :P
Na Dzień Dziecka kolekcja powiększy się nam o 2 upiorzyce- Clawdeen Wolf z "Upiornej 1600-tki" i Abby Boo z teczuszką. Cieżko było je zdobyć, ale udało się tatusiowi. W Tesco wyboru wielkiego nie ma, ale akurat interesujące nas modele się znalazły. W ukochanym Leclercu, gdzie na półkach Monsterki zawsze żądzą akurat tych nie było.. a szkoda, bo są tam zdecydowanie bardziej przystępne cenowo.
Zatem wielkie podziękowania dla Taty!
Zobaczymy co na to moja córa :) ciągle ciuła na kolejne lalki-zbiera każdy grosz jaki wpadnie w jej ręce :) zobaczymy, może uzbiera i na 3-cią .. musi częściej odkurzać mieszkanie ;) w końcu na podłodze tyle skarbów..

Chrzciny i zaślubiny cd... Strój pana młodego

A co z Panem Młodym? i ojcem jednocześnie? 
Czy konieczny jest garnitur? Krawat? 
A może skromnie i adekwatnie do okazji skromnej uroczystości?
Zakochałam się w panach młodych bez marynarek :) 
 źródło: www.slubclick.com 
źródło:http://www.willsoor-shop.pl/



źródło:www.zara.com
źródło: www.zara.com
Chrzciny
Przed nami chrzest święty najmłodszego borsuczka... I od razu kłody rzucane pod nogi przez księży. Mam męża, niestety w świetle prawa kanonicznego- nie.. Pielgrzymka po parafiach skończyła się można powiedzieć pozytywnie. Dziecko będzie ochrzczone. Ale jest warunek.. przed ceremonią chrztu-ceremonia naszych zaślubin. I wszystko byłoby okej, ale dopadło mnie choróbsko, mąż daleko, znikąd pomocy, a zaświadczenia trzeba załatwić. Kancelarie parafialne czynne w godzinach absurdalnych. No ale nic, gdy wyjdę z wszechobecnych zasmarkanych chusteczek, przestanie mnie dusić kaszel to może mi się uda zdobyć te papierki :)Został mi tydzień do ceremoni-ale przy pełnej mobilizacji mojej małej świty i mojego systemu odpornościowego -a nóż widelec uda się :)
Pomijając, to chore żeby ksiądz odmawiał udzielenia sakramentu dziecku. Przecież to nie mi robi na złość. Jestem dobrym człowiekiem, wierzę w Boga, nie cudzołoże, nie kradnę, nie zabijam..Kościół w Polsce stał się folwarkiem próżności, a sakrament traktowany jest przez księży jak transakcja handlowa. Najlepsze są cenniki-każda usługa jest skrupulatnie wyceniona. Inna stawka jest dla regularnych sponsorów, inna dla grzeszników-a więc żyjących bez ślubu. Największym absurdem są tłumaczenia księży-"ja Wam dziecka nie ochrzcze, slubu nie macie, no chyba że zapłacicie jak za ślub-dla Was 400 (w porywach do 600 zł)no bo w końcu bez zapowiedzi i organisty". Ha! Dziękuje za takie chrzciny! To nie transakcja! Udzielenie sakramentu nie powinno zależeć od zasobności portfela, czyż nie?
A jaki będzie nasz sakrament małżeństwa, i po nim chrzcin? Skromny-wyłącznie najbliższa rodzina, żadnego przepychu, żadnej pompy.. a więc po chrześcijańsku. Bez wódki, bez procentów :)
No dobrze.. ale w co ubrać małego dżentelmena na tę uroczystośc? Czy wymagana jest niewinna biel? Niby czemu? Dorośli przyjmujący sakrament chrztu nie ubierają białych garniturów.. Oto kilka propozycji strojów dla małego dżentelmena:




źródło: http://www.aliexpress.com/item/Kids-suits-Blazers-3-piece-suit-Jacket-Coat-Pants-Plaid-Casual-clothes-Baby-cloth-Children-suit/725506710.html



 źródło:
źródło: www.coccodrillo.pl