Skarbnicy klasowi. Temat rzeka. Oni nigdy nie chcą, ale dziwnym trafem sami się zgłaszali..
W końcu nie wytrzymaliśmy z mężem. Milczeliśmy cały rok szkolny obserwując niejako z boku i spod byka :) poczynania naszej klasowej trójcy. Nieraz włos się jeżył, w środku wrzało, ale człowiek się potrafił pohamować i jakoś szło.. Dziś jednak nie wytrzymaliśmy. Co miesiąc płacimy składki, z których nasze dziecko częstokroć nie korzysta, a to choroba i absencja wyjazdowa, a to inne widzimisię. Nic nie mówiliśmy, nie żądaliśmy zwrotu, w końcu co tam kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych.. Czasem lepiej przemilczeć.. No ale do rzeczy, dziś odbyła się szkolna uroczystość, po zakończeniu której rodzice, ale i dzieci obdarowane zostały cukierkami. Hmm- sześciolatki dostały pyszne cukierki orzechowe. Co w tym dziwnego? Ano, niektóre mają alergie, konkretnie jedno-moje. Więc siedziało smutne, bo ono cukierka zjeść nie może podczas gdy wszyscy naokoło obżerają się orzechową pychotą. Żyłka mi mało co nie pękła. W końcu pałce co miesiąc nie upominam się, więc czy moje dziecko nie zasługuje by dostać uniwersalną galaretkę? Pani Skarbnik nie była nawet łaskawa przeprowadzić małego rekonesansu, tylko sama podjęła decyzje o zakupie orzechowo-arachidowej pasji (!), pomimo świadomości że niektóre maluchy są alergikami (i już matce powinna zaświecic się lampeczka). No cóż, dla Pani Skarbnik problemu nie było, bo cukierki miały być tylko dla rodziców, a że zostało i dzieci zjadły..cóż. Ciężko było na to wpaść że przynosząc cukierki na imprezę zorganizowaną przez nasze maluchy one też je zjedzą?!! I to była ta iskra zapłonowa :( Co dalej? Prośba o okazanie rachunków, wydatków (wiadomo że nie na wszystko jest paragon), obecności na wycieczkach i innych imprezach.. I co? I tego nie ma! Pani Skarbnik nawet nie wie rzekomo jak miałaby to rozliczyć? HAHA!Więc moje dziecko daje kase na coś z czego nie korzysta i nikt się z nami nie rozliczy! Czy u Was też tak jest? Że skarbnik uprawia jakąś sekretną samowole o której wiedzą tylko wybrani?! Przecież rozporządza pieniędzmi rodziców, którzy na nie ciężko pracują! Czy nie mam prawa wiedzieć na co te pieniądze idą. Reszty nowinek, którymi zostałam potraktowana przez Panią Skarbnik, prosząc o rozliczenie się, przytaczać nie będę.. muszę ochłonąć.. W każdym bądź razie tak bezczelnej i aroganckiej kobiety dawno nie było mi dane spotkać. Oby jak najmniej takich na mojej i Waszej drodze.
Rada na takie? Hmm.. chyba dyktafon w telefonie i setka przed..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz