Translate

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Bolid szyty na miare- półmetek. Posumowanie

Czas na półmetkowe podsumowanie wozidupek :)
Woziliśmy się w:
1. +Maxi Cosi Mura 4





2. +Bugaboo Baby Strollers  Frog



3. +Maclaren Baby   Techno XT

Pierwszym wózkiem Be Juniora była MC Mura wersja 4 kołowa 3 w 1. Gondola była bardzo duża. Be Junior mając 9 miesięcy się w niej mieścił, więc mamy wakacyjnych dzieci nie musza się obawiać, czy ich pociecha zmieści się do gondoli zimą. Wersja spacerowa jest dla maluszka bardzo wygodna. Siedzisko stylizowane na kubełkowe (przypomnę, że nie jest typowym kubełkiem jak np. Bugaboo- tutaj rozkłada się na płasko) jest pokryte miękką wyściółką, absorbującą pot. Bugaboo Froga mieliśmy w okresie letnim i Młody Be niemiłosiernie się w nim pocił, pomimo różnych wkładek. Powodem był zapewne kształt siedziska- dość dobrze „przylegające” do siedzącego w nim dziecka. Wtedy też chętniej korzystaliśmy z Mury. Mankamentem tego ostatniego wózka jest mała budka, która słabo chroni przed słońcem, a w pozycji na płasko w ogóle-budka odchyla się razem z siedziskiem.  Ale my sobie z tym radziliśmy-zasłanialiśmy się parasolem. I było nawet lepiej, bo przewiewniej. Jeżeli chodzi o komfort prowadzenia Mura prowadzi się bardzo dobrze, jest zwrotna, stabilna, i lekka w prowadzeniu. Niemniej nie dorównuje Bugaboo. Mimo tych zalet Bugaboo sprzedaliśmy go najpierw. Może był zbyt idealny, a może zbyt pokochałam Mure, bo towarzyszyła nam od początku. A może po prostu Bugaboo się szybko nudzi.. Wiem jedno-Mura była wózkiem, który gdy zobaczyłam w sklepie, chciałam mieć. Młody Be był wtedy na półmetku swojego życia prenatalnego. Pomimo kilkumiesięcznych poszukiwań (pod uwage braliśmy już wtedy Bugaboo) zdecydowaliśmy się na Murę i nie żałuje tej decyzji. Niedawno wózek trafił do nowego właściciela i mam nadzieję, że będzie on z niego tak zadowolony jak my. Gdyby natomiast nam trafił się jeszcze Be sis lub Be bro znowu postawilibyśmy na Mure.

Ale co z tym Mac Larym? Ano, czarny diablo. Nie spodziewałabym się, że będzie tak wygodny. Jest to typowa parasolka, ale-jeździ nawet po śniegu, żwirze, i innych wertepach. Cała konstrukcja jakby „dygocze” i sprawia wrażenie niestabilnej, gdy wózek się prowadzi, ale to tylko wrażenie. Wózek jest bardzo wytrzymały i świetnie amortyzowany. W odróżnieniu od innych parasolek amortyzacja jest bardzo dobra, a paniczowi jeździ się komfortowo. Naszego Mac Larego kupiliśmy jako używany i mimo to nie różni się formą od tego prosto ze sklepowej półki. Nie zauważyłam jeszcze, aby rączki się lepiły, a użytkujemy dość intensywnie. Pomimo, że jest to parasolka zwiedziła z nami góre Karczówke- tak tak, sama weszła, znaczy wjechała, i inne zakamarki. Niewątpliwą zaletą jest możliwość prowadzenia jedną ręką, gdy pasażer postanowi się przespacerować na własnych nóżkach. No i siedzisko-jest bardzo długie. W porównaniu do Mury spokojnie starczy do 3 lat . Eh, właśnie ta długość oparcia zaważyła na sprzedaży Mury, czego niezmiernie żałuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz